Ten Człowiek robił już w życiu karierę po trupach swoich przyjaciół i ich matek.
Przez wiele lat donosił na swego przyjaciela Jerzego Kowalika, który wraz z matką musiał uciekać z Polski.
Przez kolejne lata jak sam pisze w książce zdradzał wszystko i wszystkich począwszy od znajomych, przyjaciołach, a skończywszy na własnej żonie. Nie zdążył biedak powiedzieć jej całej prawdy za życia lecz postanowił podzielić się z nieboszczką zdradą zaledwie cztery miesiące po Śmierci.
Nie byłoby w tym wszystkim niczego szczególnego gdyby nie fakt, że ów prawicowy aktor zagrał kawał materiału w filmie Smoleńsk i kiedy sprawa się rypła trzeba było film "poprawić" już bez niego ale Kaczyńskiemu mało było i nakazał pilne wydanie książki w której skrzętnie podano zainteresowanym półprawdy zasałaniające prawdę o Jerzym Zelniku.
Książka, która miała być jego katharsis okazuje się być szczególnie jaskrawym dowodem na to, że konfident zatraca duszę tylko raz, a później do końca życia służy kłamstwu i diabłu.
Strona 188-190 książki konfidenta wypromowanej przez takie PiS-owskie media jak niezależna czy gazeta polska aż wreszcie nie wiedzieć dlaczego tygodnik Niedziela pokazuje genezę a zarazem kwintesencję kłamstwa i obłudy tych wszystkich tworów rzekomej polskiej prawicy.Później jeszcze przez dłuższy czas winy Zelnika rozmywały wszystkie PiS-owskie media w tym także te od braci karnowskich.
Zaczekałem i gdy książka już wyszła, do Jerzego Zelnika zadzwoniła Ofiara Jerzy Kowalik.
Aktor zapytał grzecznie człowieka, którego skazał "czy chcesz przyjść mi napluć w twarz" dodał po chwili wiem, że jestem XXXujem, a całość tej przerażającej rozmowy jeszcze dzisiaj.
Cezary trotyl Gmyz oto osoba, która ratowała konfidenta z opresji czyli z rozmowy z ofiarą.

Udostępnij:
Komentarze
  • Antoni
    04.10.2016 21:45

    Słuchałem tej rozmowy i nie wierzę własnym uszom.Panie Stonoga, wielki szacunek dla Pana za niesamowita odwagę i samozaparcie w drążeniu obłudy i zakłamania.
    pozdrawiam Antoni

    Odpowiedz
  • Piotr
    06.10.2016 23:13

    ale widać, że Zelnikowi wątroba gniła latami..... Sadzę, że dawno temu zrozumiał własne błędy. A w tej rozmowie Posypał głowe popiołem i ukorzył się, co należy do rzadkości. Być może sporo mozna mu zarzucić, ale nie mozna mu odebrać, że zachował się godnie i tak, jak powinien. Za to go szanuję.

    Odpowiedz
  • Slawo
    10.12.2016 14:49

    Mysle ze gnida zawsze zostanie gnida , tylko dostosowana do chwili.

    Odpowiedz
Dodaj komentarz